[k's] portalasek skillya

Temat: ORIONCZYCY II- komentarze
Łazienkę na górze mam dokładnie zgodnie z projektem - obok łazienki jest przejście na strych - czyli to co nad garażem. Tam przerzuciliśmy media i będzie pralnia, suszarnia itp. Kabina jest na przeciwko wejścia do łazienki i zaraz obok drzwi (na razie wirtualnych) na stryszek.
Kabina jest 120x90. Zamawiana u szklarza. Koszt 2700 z montażem. W sklepach widziałam takie za ok. 5 tys. Brakuje nam jeszcze sporo rzeczy -np. tam gdzie jest murek w środku chcemy zrobić w kowalstwie artystycznym jakiś bajerek (generalnie żeby nie było za bardzo widać, jak ktoś siedzi na kibelku). I z takiego samego materiału będziemy mieć nogi do wanny (jest wolnostojąca).
Cieszę się, że się podoba :)
Źródło: forum.muratordom.pl/showthread.php?t=127592



Temat: "Bojowe" kufry boczne.
2 Załącznik(ów) .....foto foto foto. Giw mi de foto. Ja chcieć foto tego ammo kufra.....

więc:
bierzesz na to: http://sklep.fort.send.pl/go/_info/?id=310 potem stosujesz kombinatoryke stosowaną, kowalstwo artystyczne oraz sztuke nowoczesną, w wychodzi ci cóś takiego jak na zdjeciach.
generalnie :
+ ladujesz cięzkie rzeczy z przodu i nisko
+ zasobniki sa pancerne (extra ochrona nóg i motorka)
+ rejli wyglad tudzież hermetyczne zamknięcie

- masa
- aerorynamika cegły (na autostradzie lipa, normanie spoko, w dalekiej przeprawie - nie do zauwazenia).

Kazdy zasobnik mocowany jest w 4 miejscach połaczeniami śrubowymi, zatem mozna go demontować bez demontazu gmoli i montowac na wyjazdy.

Zdjęcia z jesieni. Teraz zasobniki są białe.
Źródło: africatwin.com.pl/showthread.php?t=2607


Temat: Ogrodzenie stanęło, a dla projektantki figa z makiem
Ogrodzenie stanęło, a dla projektantki figa z makiem
  Dzień dobry!

Po pierwsze, jeśli powtarzam jakiś omówiony problem, to przepraszam- proszę mnie odesłać do linku.
Spędziłam z 2 godziny przeglądając Forum, niestety nie ma tu wyszukiwarki i recznie nic nie wygrzebałam, co by zaspokoiło moja niewiedzę, więc uprzejmie zapytam Użytkowników w swojej sprawie.

Wydaje mi się, co może jest błędem, że w tym przypadku mogę odzyskać niezapłacone wynagrodzenie za projekt posiłkując sie prawem autorskim, gdyz nie zawierałam żadnej pisemnej umowy na dzieło.
Już szybko opisuje sprawę i poprosze, kto mądry niech zamieści opinię, radę , wzkazówkę- co zrobić?

Projektuję kowalstwo artystyczne. Od kowala dostałam namiar na klienta, który życzy sobie indywidualny, artystyczny projekt ogrodzenia. Klient okazał sie tzw. trudnym przypadkiem, ale udało mi sie w końcu dostarczyć mu projekt którym był zachwycony i który zatwierdził do realizacji. Umowy nie zawieralismy, polegałam na wielokrotnych ustnych zapewnieniach klienta ze za swoja tworcza prace zostane wynagrodzona, ponadto czułam sie zabezpieczona przez osobe kowala, który w razie czego mógł zawrzeć moje wynagrodzenie w swojej fakturze. O święta naiwności! :brawo:
Nie bede opisywac ile negocjacji, zerwanych rozmow, obrazania i wybrzydzania klienta znieślismy z kowalem, w końcu nawet kowal wymiekł i zrezygnował ze zlecenia. Wykonałam jeszcze 2,3 telefony do klienta ale tylko odwlekał sprawę i w końcu przestał odbierać moje telefony.
Jakieś pół roku temu przejeżdżam obok posesji klienta i widze swój projekt pieknie odkuty i ślicznie zdobiący rezydencję tego biznesmena.
Nałożyło sie wtedy, że byłam w zagrożonej ciąży i nie chciałam żadnych nerwowych sytuacji, natomiast teraz bobas juz podrósł i zwyczajnie czuję uzasadniona pretensje o niezapłacone wynagrodzenie.:mad:
Wyciągnęłam wnioski, i bez zaliczki i umowy juz ołówkiem nie kiwne ale chciałabym dowiedzieć sie czy mam jakies szanse na odzyskanie zapłaty.
Pampersów nie rozdaja w sklepach, a ja swój projekt sprezentowałam naprawdę bogatemu człowiekowi za free.
Czytajac ten dział, dowiedziałam sie ze stworzyłam projekt mam do niego prawa i czy była umowa czy nie, ktoś wykorzystujac go musi miec moja zgodę, czy mogę na tym założeniu coś odzyskać i jak to zrobić?

Z góry dziękuje za każdą życzliwą podpowiedź
:roza:

ucząca_sie_twardych_realiów_życia_artystka
Źródło: forumprawne.org/showthread.php?t=110084


Temat: Pomocy!!Wielki problem z aranżacją okna
witaj!

Znam dobrze projekt wiera, mam też bardzo podobne okno w pokoju, więc doskonale rozumiem Twój problem.
Udało mi się zamontować nad nim karnisz i użytkuję go od jakiegoś czasu. Karnisz biegnie równolegle do linii okna, bo zależało mi na podkreśleniu tej linii, a nie jej ukryciu. Są pewnie inne rozwiązania - ekrany, żaluzje, ale każde z nich ma jakieś wady. Ja zdecydowałam się na karnisz, a w zasadzie uparłam się, bo to rozwiązanie podobało mi się najbardziej. Niestety nie mogłam zostawić odsłoniętego okna - mieszkam w bloku, sąsiedzi są zbyt blisko.
Postaram się pozbierać w punkty moje uwagi, ale krótko nie będzie. :roll:
1. Kupno gotowego karnisza do takiego okna jakiś czas temu było abstrakcją, wybrałam się do sklepu w meblami, wyrobami z metalu. Pani (chyba właścicielka) zabiła mnie ceną za 3,5 m kawałek pomalowanego i lekko obkutego pręta metalowego - 700 pln - wydaje mi się, że była to cena zaporowa, bo nie była zainteresowana zleceniem
2. Poszukałam więc na obrzeżach Krakowa zakładu kowalstwa artystycznego, takiego od mebli ogrodowych i bram ogrodzeniowych. Z rysunkiem mojego okna, dokładnymi jego wymiarami oraz wrysowanym karniszem udałam się do kowala. Trafiłam na młodego chłopaka, a prace, jakie miał w warsztacie, potwierdziły trafność mojego wyboru. Już za 2 tyg. po zapłaceniu 100 pln, zabrałam karnisz do domu. Nie wiem skąd piszesz, ale gdybyś była zainteresowana mogę spróbować odnaleźć namiary na niego.
3. Karnisz jest jednobiegowy, przyczepiony do ściany w 4 punktach - uchwyty wykonane przez tegoż kowala. Jest to metalowy pręt o wymiarach ok 1cm x 1cm, pomalowany, z lekką patyną i obkuty (obtłuczony) lekko na całej długości. Zakończenia karnisza też wykonał mi kowal - gdybym chciała mogłyby to być pąki róży, ale wtedy zapłaciłabym więcej. A tak są proste kulki, takie jak chciałam.
4. Mimo, że karnisz jest metalowy nie kłóci się z jasnym wnętrzem pokoju - przynajmniej moim zdaniem :lol:
5. Co do użytkowania:
-musisz pogodzić się z myślą, że wszystkie firanki/zasłonki trzeba szyć na miarę i nie każda krawcowa podejnie się tego wyzwania - trudności z utrzymaniem lini prostej u dołu.
- przy wygiętym karniszu montowanym na stałe, w zasadzie można zapomnieć o przesuwaniu firan; trzeba je podwiązywać, zawijać lub inaczej drapować, bo firanki przymocowane są do karnisza tak, aby się same z niego nie zsuwały - szelki na rzepy, wiązania itp
- inne materiały na karnisz - drewno gięte, gładkie rurki karniszowe - nie bardzo się nadają, bo materiał zbyt łatwo się po nich zsuwa

Przysłonięcie takiego okna to nielada wyzwanie, bo przestaje być to zwykły karnisz i firanka. To jest bardziej oprawa dla takiego okna.
Okna w wierze są bardzo ciekawe i może nie trzeba ich wcale przysłaniać ?
U mnie po roku wprowadziła się sasiądka, ale przez pierwsze miesiące cieszyłam się widokiem okna i przez okno bez zbędnych ograniczeń.

Wkleiłabym zdjęcia, ale nie umiem :oops: . Jeśli chcesz mogę przesłać mailem.
Powodzenia w poszukiwaniach.
baśka
Źródło: forum.muratordom.pl/showthread.php?t=72645


Temat: C164 "dom za miedzą" BARTOLINKI i GONZO93
28 lipca

Pojechaliśmy zobaczyć bramę garażową i drzwi, które czekają w sklepie na transport do nas; jest ok.

Pojechaliśmy do Konika Nowego, do kowalstwa artystycznego, żeby zapytać czy można taką malutką barierkę zrobić (czy się artyście kowalowi opłaca babrać w duperelkach); opłaca się :wink:, artysta zrobi, za konkretne nawet pieniądze, tak jak chcemy, z pomiarem w naturze, transportem i montażem; i bez pośpiechu, jak najbardziej może być po tynkach zewnętrznych.
Dowiedziałam sie ponadto, że połączenie kutego żelaza ze "współczesnymi" kinkietami na elewacji może dać bardzo dobry efekt i że tak się też łączy różne materiały.

Pojechaliśmy na budowę, gdzie byliśmy umówieni z panem od alarmów, w skrócie zwanym alarmistą.
I tu alarmista swoją wizją ochrony domu po pierwsze zburzył całkowicie naszą wizję elewacji, a po drugie zrobił nam z domu obiekt ściśle tajny i ściśle chroniony, zasieków z drutu kolczastego zapomniał tylko postawić.
Więc tak, z tego co zapamiętałam (bo po którymś tam dodatkowym, ale niezwykle koniecznym czymś, przestałam podążać za tokiem myślenia alarmisty, całkowicie pozostawiając to pole mężowi):
potrzebne nam czujki ruchu zewnętrzne, wewnętrzne, podczerwieni, kontraktony, kamery, czujniki przeciwpożarowe, dektory dymu, gazu (no, tu się pan zdecydowanie zapędził, bo gazu mieć nie będziemy, więc z nieukrywanym żalem, ale się wycofał z tej czujki) oraz czujnik chloroformu :o :o ! I tu oprzytomniałam!!!! może rzeczywiście ta czujka na chloroform jest u nas niezbędna???
I wpadłam w panikę, bo ja nie chciałam mieć domu, mąż się uparł, że chce; ja nie chciałam w lesie, mąż się uparł, że chce; ja się boję!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! w takim wielkim domu mieszkać. A jak alarmista jeszcze mi roztaczał straszne wizje włamów i zbrodni popełnianych przy udziale wyjątkowo nieletnich i niewyrosłych osobników, to skłonna byłam zainstalować również czujniki temperatury, czujniki ultradźwiękowe oraz reagujące na wstrząs, a także pozwolić mężowi podglądać dom z pracy.
Aha, i jeszcze centralki wyjące okazują się niezbędne; więc je wzięliśmy rzutem na taśmę.
Nieśmiało zapytałam tylko, czy to wszystko da się jakoś ogarnąć w krótkim czasie i czy uzbrajanie i rozbrajanie alarmów nie zajmie nam pół dnia, albo czy solid nie zacznie u nas nocować na podwórku. I grzecznie poprosiłam o wycenę.

Aha i jeszcze ta nasza elewacja (frontowa) :roll:, miała mieć pierwotnie trzy okna, trzy małe kinkieciki i jedną nienachalną bariereczkę, a i jeszcze może małe lampki w podmurówce; ot zupełnie nic wartego nadmiernej uwagi. A będzie miała - według wizji alarmisty dodatkowo kamery i czujniki ruchu wsadzone na elewację ni wpiął ni wypiął, z punktu widzenia estetyki, bo jeśli chodzi o użyteczność, to już nie dyskutuję. Kicha! na własną prośbę!
Źródło: forum.muratordom.pl/showthread.php?t=109584


Temat: Ciekawsze artykuły z naszemiasto.pl
Skarby z pancernej szafy


Ponad 2000 zamków, kłódek, kajdany, włoski pas cnoty, półmetrowy klucz do zamka wrót Bramy Nizinnej, skrzynie skarbcowe, kasy pancerne i inne urządzenia zamykające, pochodzące z okresu od XIV do XXI wieku, zgromadzili od 1945 roku nie żyjący już Witold Gawerski, założyciel firmy "Gawerski", i prowadzący ją dzisiaj jego syn Ryszard. Ten unikatowy zbiór nie może doczekać się miejsca, w którym mógłby być wyeksponowany i udostępniony do oglądania. Mimo, że jego właściciel proponuje długoterminowe i bezpłatne użyczenie tej cennej kolekcji świadczącej o kunszcie średniowiecznych i późniejszych kowali oraz ślusarzy.


Szansa na wystawę

Szansę na zaprezentowanie zbioru Gawerskich stwarza zapowiadane przeniesienie przez Muzeum Historyczne Miasta Gdańska kolekcji bursztynu z Zespołu Przedbramia, złożonego z Wieży Więziennej i Katowni, do nowego obiektu na Wyspie Spichrzów. Wieża Więzienna i przylegające do niej pomieszczenia byłyby najlepszym miejscem dla historycznej kolekcji. Ekspozycja starych zamków musi być solidnie zabezpieczona nowoczesnymi urządzeniami zamykającymi. Na aukcjach w krajach zachodnioeuropejskich za średniowieczny zamek kolekcjonerzy płacą kilkanaście tysięcy euro. Za skrzynię skarbcową z XVII wieku można otrzymać nawet kilkadziesiąt tysięcy euro.
Gawerski nie ukrywa, że nie ma w zakładzie miejsca na wystawienie swojej kolekcji. Niegdyś próbował nią zainteresować gdańskie muzeum, ale nic z tego nie wyszło. Zażądano od niego nie tylko użyczenia zbioru, ale także zapłacenia za zorganizowanie wystawy, łącznie z zakupem gablot i stelaży. Ostatnio wystawieniem jego zbioru zainteresowały się muzea w Gdyni i Malborku. Gawerski nie chce jednak, aby był on eksponowany poza Gdańskiem.
Adam Koperkiewicz, dyrektor MHMG, nie odrzuca pomysłu przygotowania wystawy dawnych zamków i urządzeń zamykających w Zespole Przedbramia. Będzie można jednak zająć się tym dopiero po rozwiązaniu innych problemów muzeum. Obecnie najważniejszą sprawą jest renowacja hełmu wieży Ratusza Głównomiejskiego i zabezpieczenie całej budowli.


Zamki stare i nowe

- Stare i nowsze zamki oraz inne urządzenia zamykające zaczął zbierać zaraz po wojnie mój ojciec, który od 1945 roku prowadził zakład produkujący i naprawiający między innymi zamki, szafy pancerne, drzwi i szyfrowe zamki skarbocowe - opowiada Ryszard Gawerski. - Utworzył małe laboratorium. Wiele z nich znajdował na złomowiskach, a inne kupował na bazarach czy w sklepach z antykami. Zebrane wyroby umożliwiały poznawanie różnych rozwiązań konstrukcyjnych i szkolenie pracowników. Potem powiększałem kolekcję razem z ojcem. Z czasem zebraliśmy całkiem pokaźny zbiór. Do najciekawszych eksponatów zaliczam średniowieczne zamki wykute z żelaza, włoski pas cnoty, półmetrowy klucz do zamka wrót Bramy Nizinnej i zamki szyfrowe z XIX stulecia. Mamy żelazny kufer skarbcowy z zamkiem labiryntem i 11 ryglami. Jedno przekręcenie klucza uruchamiało jednocześnie wszystkie. Dzięki wielu ryglom, wsuwającym się do wpustów na każdym boku skrzyni, wieka nie dało się podważyć łomem z żadnej strony.
Najstarszym eksponatem jest zamek wrót bramy wieży warownej z XIV wieku. Dużę ciekawostkę satanowi armatka sprzężona z drzwiczkami sejfu. W momencie otwarcia sejfu przez złodzieja armatka wypalała. Dziś stosowanie jakichkolwiek zabezpieczeń szaf pancernych, skarbców czy sejfów, zagrażających życiu i zdrowiu włamywacza, jest zabronione prawnie.
- Jeżeli uda się wyeksponować mój zbiór w Muzeum Historycznym Miasta Gdańska, wystawa powinna być poszerzona tematycznie o nowoczesne systemy zamykające i informacje dotyczące skuteczności współczesnych zabezpieczeń. Ludziom kupującym drogie drzwi antywłamaniowe wydaje się, że nikt ich nie otworzy. Tymczasem żaden producent tego nie gwarantuje, bo wytrzymałość urządzeń zamykających mierzy się czasem potrzebnym na ich wyważenie. Jeśli wytrzymają 20 minut, to i tak są wyrobem wysokiej klasy - dodaje Gawerski.


Wyroby dawnych mistrzów

- Wartość zbioru firmy "Gawerski" polega na liczbie zgromadzonych eksponatów, które obrazują rozwój sztuki kowalskiej i ślusarskiej od średniowiecza do czasów współczesnych - zaznacza Katarzyna Darecka, konserwator - zabytkoznawca z MHMG. - Podobnego nie ma nawet Muzeum Narodowe w Gdańsku, gromadzące zabytki kowalstwa, ani żadne inne polskie muzeum. Najcenniejszymi reliktami kowalstwa w kolekcji są gotyckie zamki do drzwi, a szczególnie gdańskie. W Gdańsku kowalstwo było dobrze rozwinięte już w XIV stuleciu. W średniowieczu gdański cech kowali zrzeszał rzemieślników wyspecjalizowanych w wykonywaniu różnych wyrobów, w tym ślusarzy wytwarzających zamki i kłódki albo zegary wieżowe. Ślusarzy można uznać za artystów, bo swoim zamkom nadawali ciekawe formy i zdobili je rytowanymi, grawerowanymi albo puncowanymi ornamentami. Aby zabezpieczyć żelazne wyroby przed korozją, zabezpieczano je warstwą cynku albo miedzi, a także złocono oraz malowano - często na czerwono. Dopiero w XIX wieku zaczęto stosować farby czarne. Aby uzyskać dyplom mistrza, ślusarz musiał przedstawić komisji cechowej cztery różne zamki, między innymi do drzwi, bramy czy do skrzyni.
Darecka nie ukrywa, że najstarsze wyroby z kolekcji Gawerskiego warto byłoby poddać analizom kolorystycznym, aby stwierdzić, jak niegdyś wyglądały, i zabiegom konserwatorskim. Zapewne na wielu z nich zachowały się ślady polichromii, czyli ozdobnych wymalowań.

Jacek Sieński - POLSKA Dziennik Bałtycki

Źródło: forum.dawnygdansk.pl/viewtopic.php?t=3093


© 2009 [k's] portalasek skillya - Ceske - Sjezdovky .cz. Design downloaded from free website templates